Liberalizm, którego nazwa pochodzi od słowa libertas oznaczającego wolność, jest ideologią polityczną, której treścią jest próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ułożyć stosunki między człowiekiem i państwem, żeby z jednej strony państwo nie pożarło ludzkiej wolności, a z drugiej - żeby ludzka swawola nie rozsadziła państwa. Liberał - jak sama nazwa wskazuje - powinien wierzyć w Wolność i bronić zasady "chcącemu nie dzieje się krzywda". Centralnym punktem liberalizmu, tak więc osią mojej koncepcji liberalnej Polski, wokół której ta ideologia powinna się obracać, jest wolność. Niestety, wszędzie dziś zamiast Wolności mamy Przymus.

Czymże jest według mojej koncepcji wolność? Jest to pewna właściwość człowieka, właściwość natury ludzkiej, polegająca na zdolności do świadomego wybierania. Człowiek według mnie może wybierać nie dlatego, że jakaś władza przyznała mu taką możliwość, tylko dlatego, że możliwość ta stanowi immanentną cechę jego natury. Wydawać by się mogło, że posiadanie przez człowieka zdolności do świadomego wybierania nie trzeba specjalnie dowodzić, okazuje się jednak, że nie jest to oczywiste, przynajmniej dla niektórych. Są bowiem ludzie, którzy uważają, że człowiek w zasadzie pozbawiony jest takiej zdolności, a owa zdolność do świadomego wybierania jest tylko złudzeniem. Taka postawa większości polityków w konsekwencji prowadzi do zdjęcia wszelkiej odpowiedzialności, czyli konsekwencji wolności - świadomego wyboru.

Kiedy przed dwustu laty pisano Konstytucję Stanów Zjednoczonych, miała ona stać się przewodnikiem dla amerykańskiego eksperymentu wolności. Tak, jak kiedyś USA, tak i Polska miała ambicję stać się bastionem wolności i tolerancji na gruncie europejskim. Niestety to właśnie dominacja ideologii opartej na ekonomicznej ignorancji i pogardzie dla wolności indywidualnych, ideologia której hołduje tłum żądnych władzy i szukających wyłącznie własnych korzyści polityków, zajmujących się głównie powtarzaniem oklepanych sloganów o współczuciu dla biednych, których to biednych sami zresztą wyprodukowali, zniszczyła podstawowe fundamenty wolnościowego liberalizmu.

Politycy skupieni wyłącznie na obsesji bycia ponownie wybranym, uważają takie kwestie jak wolność czy konstytucyjne i naturalne wolności za niemądre przeżytki, nie mające dłużej zastosowania. Nie ma się zatem czemu dziwić, że nastrój przygnębienia jest dziś tak powszechny... Moja idea opiera się o cztery podstawowe filary, niejako fundamenty:  

1) Ograniczenie rządu i biurokracji - likwidacja ZUS, KRUS, koncepcja "państwa minimum".

Rząd i biurokracja rozrosły się do tak monstrualnych rozmiarów, że jednostka nie ma praktycznie żadnego wpływu na swoją sytuację ekonomiczną, chyba że zdecyduje się na działanie w szarej strefie. A przecież w wolnym liberalnym społeczeństwie jasnym jest, że to inicjatywność i talenty danego człowieka powinny być jedynym czynnikiem determinującymi poziom jego zamożności i stopę życiową

2) Zwiększenie i obrona praw indywidualnych.

W czasach współczesnych obserwujemy ogromny spadek zainteresowania prawami jednostki. W prawdziwie wolnym społeczeństwie nie do pomyślenia jest, żeby rząd łamał prawo z jakiegokolwiek powodu. Społeczeństwo, które szanuje zasady wolności i prawa jednostki (aborcji, eutanazji, posiadania narkotyków, broni, wchodzenia w relacje homoseksualne etc.), stoi w każdym aspekcie, zwłaszcza moralnym, o wiele wyżej niż takie, które opiera się na niezrozumieniu lub negacji wolności i dopuszcza by rząd stosował przemoc wobec swych obywateli.

3) Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

JOW to najprostszy i najprawdopodobniej najlepszy sposób wybierania parlamentarzystów.Najprostszy ponieważ trudno wyobrazić sobie bardziej naturalną zasadę niż ta, że zwycięzcą zostaje osoba, która uzyskała najwięcej głosów. Dowodem na skuteczność JOW jest to, że stosują go najważniejsze państwa Europy: Wielka Brytania i Francja, najpotężniejsze mocarstwo świata - USA oraz najludniejszy kraj demokratyczny - Indie. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze gwarantują wreszcie możliwość ponoszenia odpowiedzialności przez konkretnych polityków!

4) Skończyć z zadłużaniem państwa

Ponad 19 tys. zł musiałby zapłacić każdy Polak, aby zniknął nasz dług publiczny. Największym problemem jest szybki przyrost długu, bo im wyższe mamy zadłużenie, tym więcej musimy płacić za jego obsługę. Zadłużanie państwa, zwłaszcza gdy zadłużamy się, jednocześnie konsumując dług, tworzy niebezpieczną przyszłość, która grozi przyszłym pokoleniom. Popieram koncepcję wpisania zakazu zadłużania państwa do Konstytucji RP.


Prawdziwie wolne społeczeństwo możemy zdefiniować jako takie, które w najwyższym stopniu daje ludziom nadzieję na życie w pokoju i dobrobycie. Wolny rynek, stabilny i godny zaufania pieniądz, zrównoważony budżet, zniesienie podatku dochodowego, poszanowanie wolności obywatelskich, zasada nieinterweniowania w wewnętrzne sprawy innych krajów - oto jedyna droga do pokoju, szczęścia i bogactwa naszego społeczeństwa. Jedyna droga do liberalnej Polski.

Jak długo jeszcze moi rodacy będą odrzucać tę wizję?